"Tajniki Paznokci" (RLM) - Czym ta książka mnie zaskoczyła?


Cześć! Przeczytałam (a raczej przejrzałam) ostatnio książkę "Tajniki Paznokci" Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu znanej szerzej jako Red Lipstic Monster i chciałabym podzielić się z Wami swoimi odczuciami. 

Trochę czasu ta pozycja musiała poczekać na swoją kolej. Zażyczyłam ją sobie na święta pod choinkę i tak też ją otrzymałam. 9 miesięcy czekała na wzięcie na tapetę? Nieźle :D Choć przyznam się Wam bez bicia, że mam książki, które również wtedy dostałam (bo chciałam) i dalej czekają na przeczytanie.

Cieszy oko

Powiem Wam - a w zasadzie napiszę - to co pewnie już wiele razy mogliście przeczytać na jej temat w internecie... Ta książka jest... Piękna, po prostu piękna.

Jeśli chodzi o stronę estetyczną, książka RLM jest dopracowana w każdym, nawet najmniejszym calu. Piękne zdjęcia, dodatki, grafiki i czcionki - książka w 100% cieszy oko.

Ponad połowa książki to przykładowe zdobienia paznokci - na każde zdobienie przeznaczono co najmniej 4 strony. 2 pierwsze strony to tytuł zdobienia, kilka informacji co będzie nam potrzebne i zdjęcie całej stylizacji w jakimś ciekawym ujęciu. Następne dwie strony to rozpiska, wraz ze zdjęciami jak krok po kroku wykonać dane zdobienie.



Tajniki bynajmniej nie tajne

Wszystkie informacje zawarte w tej książce można znaleźć w internecie. Nie trzeba nawet szukać jakiś bardzo specjalistycznych haseł. Wystarczy odrobina zainteresowania tematem.

Dla mnie tytuł "tajniki" nie zbyt pasuje do czegoś co bynajmniej tajne nie jest - ale cóż, nie ukrywajmy, że taki tytuł brzmi lepiej niż po prostu "jak zrobić ładne paznokcie?" albo coś w tym stylu.

Książkę chciałam dostać nieco z ciekawości, nieco z sympatii do RLM. Teraz wiem, że gdybym miała zapłacić za nią z własnej kieszeni nie byłabym zbytnio zadowolona.

Jako osoba która od dziesięciu lat zajmuje się JEDYNIE HOBBYSTYCZNIE swoimi paznokciami sądzę, że mogłabym nawet co nieco dodać do tej książki - zatem na miejscu Ewy biorąc się za pisanie kompendium wiedzy na temat paznokci zgłębiłabym temat na tyle żeby nie napisać o czymś za mało, bądź wcale. A wiele tematów potraktowane było po macoszemu - ledwie wspomniane lub całkowicie pominięte.

Skłaniam się jednak w stronę tego, że jest to książka dla zupełnie początkujących - w takiej wersji mogłabym przyjąć, że pewne rzeczy nie są ujęte bo po prostu nie są potrzebne na samym początku przygody w paznokciami. Przyjmując taką wersję jest OK!


Lakiery tradycyjne... ograniczone? 

O ile na niektóre rzeczy mogę przymknąć oko mając na względzie, że może faktycznie jest to książka dla bardzo początkujących, to są jednak rzeczy, których nie dam rady minąć obojętnie w tej książce.


Jedną z takich rzeczy jest tabelka ze stron 104-105 opisująca różnice pomiędzy manicure'm tradycyjnym, hybrydowym, żelowym i akrylowym.

Już nawet pominę sam fakt tego, że akrylowe i żelowe paznokcie zostały tu wrzucone do jednego worka, a wydaje mi się, że różnice w wykonywaniu obu stylizacji są tak kolosalne, że powinny być opisane osobno. W zasadzie obie te metody zostały wspomniane jedynie w tej tabelce - cóż, to znów jestem w stanie zrozumieć, ponieważ i żel i akryl to już nieco wyższa szkoła jazdy.



Analizując tę nieszczęsną tabelkę:

Dostępność lakierów hybrydowych jest w tej chwili porównywalna do lakierów tradycyjnych - takie jest moje zdanie. W największych sieciach drogeryjnych jak Rossmann, Drogeria Natura czy SuperPharm (nie jestem pewna co do Hebe, ale wydaje mi się, że też) dostępne są lakiery hybrydowe. W galeriach handlowych wysepki specjalistycznych firm z hybrydami rosną jak grzyby po deszczu. Fakt, że kolorów czy wykończeń pośród hybryd jest mimo wszystko mniej niż pośród lakierów tradycyjnych... ale tych naprawdę cudownych lakierów tradycyjnych też byle w sklepie przeważnie się nie dostanie.

Ceny - akurat tutaj różnorodność jest przy każdym rodzaju produktów. Bo i pośród lakierów tradycyjnych znajdziemy produkty kosztujące prawie 40 zł (np. Orly) jak i lakiery po 2-3 złote (np. Safari). Pośród lakierów hybrydowych ceny mają prawie taki samo szeroki wachlarz - od około 6 zł (np. Silcare) do średnio 30-35 zł (większość wiodących marek np. Semilac, NeoNail, Indigo). Jeśli chodzi o żele to najtańsze kolorowe żele widziałam za około 3-4 zł (np. Venalisa) o najdroższych nie będę wspominać, bo nigdy nie szukałam, ale myślę że cenowo też wyjdzie bardzo podobnie. O akrylu w ogóle się nie wypowiem, bo nie interesowałam się nigdy dokładniej tą techniką ozdabiania paznokci.

Łatwość malowania - każdą metodą można malować w domowym zaciszu, o ile wie się co się robi. Hybrydami też można sobie zaszkodzić, jeśli robi się coś źle. A manicure tradycyjny również wykonuje się w salonach kosmetycznych (rzadko bo rzadko, ale są panie które na to się decydują)

Wygląd - uważam, że każde paznokcie mogą wyglądać ładnie i naturalnie, nawet te żelowe.


Szybkość zmywania - no tutaj zgadzam się w 100% , że najszybciej można zmyć lakier tradycyjny. Hybrydy czy żele ściąga się zdecydowanie dłużej.

Szybkość schnięcia - tutaj również nie wiele mam do powiedzenia z wyjątkiem tego, że istnieją lakiery tradycyjne szybkoschnące, które podobno działają (wiele z innych blogerek chwali różne lakiery za szybkość schnięcia).

Sposoby zdobienia - i to jest ta część, która zbulwersowała mnie najbardziej! Sposoby ozdabiania lakierów tradycyjnych ograniczone? Na jakiej płaszczyźnie? Powiedzcie to dziewczynom jak Żanetka z bloga Snaily Nails albo Paulina z Cienistosc.pl  to sądzę, że zabiją Was śmiechem.  Nie wiem czy w tej chwili jest jakieś zdobienie które można zrobić tylko i wyłącznie w jednym rodzaju stylizacji (z wyłączeniem tych żelowych kuleczek-kwiatków "Candy Ball"). Nawet zdobienia uznane przez RLM w tej książce za "typowo hybrydowe" da się zrobić na tradycyjnym lakierze, tylko trzeba wiedzieć jak to zrobić. Oczywiście kłania się tutaj czas i wygoda wykonywania niektórych zdobień - są rzeczy które łatwiej zrobić na hybrydzie czy żelu (np. zdobienia 3D) i są zdobienia które łatwiej i szybciej zrobi się na lakierach tradycyjnych (np. naklejki ze stempli) - nie mniej jednak wszystko da się zrobić, tylko trzeba chcieć i wiedzieć jak.

Trwałość w przypadku niektórych lakierów tradycyjnych sięga bezproblemowo tygodnia czy nawet 10 dni. Oczywiście tutaj sporo zależy od płytki paznokcia. Są też hybrydy, które po tygodniu schodzą płatami z paznokci (choć to raczej wina słabej bazy, lub źle wykonanej stylizacji). Nie mniej jednak zgodzę się, że lakiery tradycyjne średnio wytrzymują znacznie krócej niż hybrydy.


Możliwość przedłużenia - tutaj zgodzę się w 100% z autorką książki.


Idealnie... ale nie do końca!

Napisałam Wam prawie na samym początku, że ta książka cieszy oko - to fakt. Ale tak w 100% idealnie nie jest. Sama początkowo nawet nie bardzo zwracałam na to uwagę - tzn, zauważyłam niektóre mankamenty, ale nie przywiązałam do nich większej uwagi. A mianowicie... O ile większość zdobień jest naprawdę ładnych i dopracowanych, to niestety zdarzają się też takie zrobione krzywo, przepiłowane boki czy lekko zalane skórki. Wiem, że to są rzeczy normalne - dla nas, szarych zwykłych ludzi. Jednak wydając książkę na temat paznokci, sądzę, że temat i zdobienia powinny być na najwyższym poziomie.

Na każdym paznokciu inny kształt linii uśmiechu

Nierówno wykonane zdobienie

Przepiłowany bok paznokcia

Mieszane uczucia

Tak jak wspomniałam na instagramie do książki mam mieszane uczucia - bo o ile jest ładna, to jednak braki w treści są dla mnie dość sporym minusem. Biorę też pod uwagę to, że książka skierowana jest do osób początkujących, ale wydaje mi się, że nawet dla początkujących można by zawrzeć nieco więcej informacji.


A już w ogóle pominę fakt, że nic nie zastąpi tutoriali na YouTube. I prawdopodobnie z żadnej książki nie dowiemy się tak dużo jak właśnie stamtąd - jedynym minusem jest to, że trzeba wiedzieć czego szukać.


A jakie jest Wasze zdanie na temat "Tajników Paznokci"?
Czytałyście/przeglądałyście?
Czy może zastanawiacie się nad kupnem?
Koniecznie dajcie znać!
Pozdrawiam!

23 komentarze:

  1. Nigdy nie rozumiałam fenomenu RLM. Kiedyś z ciekawości weszłam na jeden z jej filmów na yt i męczyłam się oglądając go. Nie ma wg mnie żadnego polotu w jej materiałach, są nijakie dla mnie. Książka tym bardziej mnie nie ciągnie, sądzę że takie "tajniki" ktore są w niej prezentowane mozna zdobyc po godzinie researchu na necie będąc nawet srednio rozgarniętym ;)
    Pozdrawiam
    @belgijska

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dlatego nie lubię jak ludzie, którzy zajmują się czymś innym piszą książki, bo niby są już takie obeznane w temacie. Pamiętam jak oglądałam pierwszy filmik RLM o lakierach hybrydowych, gdzie nie wiedziała co i jak, a za chwile książkę wydaje... Pomijając fakt, że dla mnie najgorszym zdjęciem jest to, gdzie linia uśmiechu na każdym paznokciu ma inny kształt. A wrzucając żel i akryl do jednego wora, to już lekka przesada. Jako osoba po kursach mogę śmiało powiedzieć, że nigdy jej nie kupię, a jeśli już dostanę (chociaż nie bardzo chcę) to wystawię jej odpowiednią opinię, a następnie dam córeczce do podarcia, bo denerwują mnie tacy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam na żadnym kursie, a wydaje mi się, że mogłabym więcej podstawowych informacji wymienić niż ona w tej książce :)

      Usuń
  3. Książki nie przeglądałam, kiedyś zastanawiałam się nad jej kupnem. Słyszałam, że temat poruszony jest dość powierzchownie, mimo to nadal kusiło mnie estetyczne wydanie i piękne zdjęcia. Niestety, chyba już jej jednak nie kupię :P Masz rację, takie babole w książce o paznokciach nie powinny się znaleźć. W dobie Instagrama, YT i blogów, ta książka wydaje się być naprawdę zbędna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna recenzja! Ja jestem w 100% samoukiem i wszystkiego nauczyłam się z internetu - albo tutoriale obrazkowe albo filmiki na YT. I jakoś nie za bardzo widzi mi się nauka malowania paznokci z książki. A z tego co piszesz, to widzę, że Twoje słowa potwierdzają moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Ci za ten post :) Miałam w zamyśle przeczytać tę książkę bo niestety moje paznokcie nie mają teraz zbyt świetnego czasu. Jednak poszperam w internecie prostych rozwiązań, fantazyjne zdobienia nie należą do moich upodobań. Pozdrawiam serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba zdecydowanie powinnam się w nia zaopatrzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie potrzebnie :) Tak jak napisałam we wpisie - więcej dowiesz się z internetu :)

      Usuń
  7. ja sobie ta książkę odpuściłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie zainwestuje w tę książkę 😉 mimo że jestem amatorką to informacje sa dla mnie zbyt podstawowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam tej książki, ale mam "Tajniki Makijażu", które totalnie mnie zawiodły, więc jakoś mocno mnie Twoja recenzja nie zdziwiła. Słyszałam, że w tej nie ma też takich podstawowych rzeczy, jak budowa paznokcia/podstawowe pojęcia. Jeśli to prawda, to zdecydowanie źle świadczy o książce, która miała być kompendium wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tajniki Makijażu" też mam i też jakoś dużego wrażenia na mnie nie zrobiły - są ładne optycznie - jednak wiadomości tam zawarte również są dla kogoś kto nigdy się nie malował :)

      Usuń
  10. Choć ostatnio brak czasu powoduje, że jeśli bywam na blogach to szybko i pobieżnie, a komentarze u mnie czekają na odpowiedzi (aaaa... nie wiem kiedy nadrobię!), to obok posta, w którym mnie wspominasz (dziękuję! 😘), nie mogę przejść bez odpowiedzi ♥️
    Bardzo się cieszę, ze ktoś wreszcie zrecenzował tą książkę. Dziękuję 😘
    Wiele o niej czytałam na grupach paznokciowych i opinie były w większości negatywne. Teraz już wiem dlaczego ;)
    Choć obracam się wyłącznie wokół lakierów tradycyjnych to faktycznie - wrzucenie do jednego wora akrylu i żelu to delikatnie mówiąc nieszczęśliwe posunięcie.
    Poza tym zgadzam się z Tobą, że jeśli ktoś wydaje książkę, to powinien zadbać, by zdobienia paznokci w niej pokazane były jak spod igły....
    Tak - uśmiechnęłam się w wiadomym momencie... ;)
    Niestety miałam (nie)przyjemność poznać RLM osobiście i zamienić z nią (przy świadku) kilka słów. Wrażenia pozostały negatywne i nie mam ochoty oglądać sztucznego uśmiechu na filmikach, nawet jeśli byłyby interesujące...
    Również nie rozumiem tego fenomenu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna recenzja!!!

    Jeśli chodzi o RLM to w pierwszej kolejności drażni mnie jej głos... oglądałam parę jej filmików, ale nie było to nic fajnego... nie wiem czemu ale ona działa na mnie trochę jak płachta na byka ;) no i reasumując w jej wypadku powiem, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego...
    Samej mi dużo do nawet fajnych i ładnych zdobień ale jak mówisz zalane skórki i podstawowe błędy u osoby co pisze książkę czyli chce uchodzić za profesjonalistkę nie wypada... książki nie przeglądałam, bo nie miałam możliwości, ale gdybym ja coś takiego pisała to zdecydowanie inaczej bym do tego podeszła...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo chyba nic nie zastąpi jednak praktyki i wiedzy praktycznej. Gdy uczyłam się malować sobie hybrydy, oglądnęłam masę tutoriali na yt i to był strzał w dziesiątkę, bo filmik to jednak filmik - podpatrzysz jakąś technikę, niejako na żywo zobaczysz co i jak. A z książką, to jak widać różnie bywa...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie jakoś nie ciągnie do tego typu książek, choć ostatnio zrobiły się bardzo popularne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spodziewałam się właśnie takiej opinii ;) Oglądałam RLM, kiedy zaczynałam z makijażem, czyli już ładnych parę lat temu. Dostałam na urodziny jej książkę o tajnikach makijażu... I nie dowiedziałam się z niej chyba nic. I również było kilka fragmentów niedopracowanych, czy źle zrobionych - np. krzywe brwi w rozdziale o brwiach. Chociaż oczywiście ogólnie książka była piękna. Po Twojej recenzji nie czuję się zachęcona. Te ostatnie zdjęcia paznokci z błędami naprawdę nie powinny się znaleźć w takiej książce. A do tabelki z porównaniem lakierów mam nawet więcej zastrzeżeń niż Ty (ale oczywiście wszystkie Twoje są słuszne i popieram!) Ale np. żele "suszy" się w lampie jak hybrydy, za to akryl potrzebuje 48 godzin do pełnego zaschnięcia ;) Oczywiście można z nim już normalnie chodzić, ale nie powinno się zmywać długo naczyń czy pływać w basenie.
    PS Te kuleczki to Candy Ball, ale też zapomniałam :D I musiałam spojrzeć do gazety "Paznokcie" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Candy Ball! Dokładnie o to mi chodziło :) Dziękuję i już poprawiłam we wpisie.

      Usuń
  15. Domyśliłam się od razu że Twoja wiedza jest tak ogromna,że niczym Cię ta książka nie zaskoczy :D
    Ja jej nie miałam,mieć nie będę,nie jestem za takimi książkami,poza tym podobnie jak tutaj jedna z dziewczyn,nie bardzo rozumiem fenomen RLM :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książkę przegladałam tylko w księgarni i faktycznie: pięknie wydana, ale to zdecydowanie książka dla amatorów w dziedzinie paznokci a w dzisiejszych czasach spora część dziewczyn ma zapewne więdzę przewyższającą treści w tej książce :). Do tabelki można się przyczepić, bo trzeba przyznać że nie do końca pokrywa się z prawdą, ale przypuszczam, że po prostu miała być to propozycja dla osób, które ze zdobieniem paznokci nie miały zbytnio styczności, więc pewnie wszystko zostało uproszczone na maxa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zastanawiałam się nad kupnem tej książki, ale nie zrobiłam tego przez tę stronę z porównaniem różnych lakierów - przecież bez tradycyjnych lakierów nie zrobimy np water marble, stempli i kilku innych zdobień. Więc mówienie o ograniczeniu jest słabe i wynika z nieznajomości tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogólnie za RLM nie przepadam od czasu jej niesławnego filmiku o stemplowaniu (dla ciekawych - wciąż jest na kanale), gdzie leży przede wszystkim nazewnictwo ('blaszka' i 'blaszka do przeciągania' - jak ktoś się na tym nie zna to się pogubi i tyle). Nie będę podważać jej autorytetu jeśli chodzi o makijaż, bo osiągnęła na prawdę dużo, ale jeśli chodzi o paznokcie, to jej filmy, a zwłaszcza książkę odbieram jako "nie znam się, to się wypowiem" i robienie hajsu na czymś co już dwa razy się sprawdziło. Fani kupili dwie ksiązki to kupią i trzecią. Może faktycznie jest estetyczna i ładna wizualnie, ale te błędy zarówno na zdjęciach jak i merytoryczne w tekście aż rażą... Mam jej książkę o makijażu i chociaż jestem osobą, która często się nie maluje, to nie dowiedziałam się z niej w zasadzie niczego nowego. Nie rozumiem jej fenomenu, denerwuje mnie jej sposób bycia i wypowiadania się, więc od dawna już jej nie oglądam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię! ;-)
Pozdrawiam!